Przedsiębiorcy postrzegani są przez pewną część mediów i społeczeństwa, jako istoty jedynie nastawione na zysk. Ci co tak myślą utknęli mentalnie w latach 90 i początkach polskiego kapitalizmu lub powtarzają oklepane slogany z ostatniego kryzysu finansowego (jak jeszcze raz ktoś wspomni o neoliberalizmie to zacznę strzelać ;p). Nowoczesny biznes to ludzie a nie maszyny, a oni czują i myślą a tym samy nieobca jest im… empatia.

Jakiś miesiąc temu napisałem wpis na portalu Linkedin na temat empatii w biznesie. Napisałem wtedy (uwaga „ego alert” autor cytuje sam siebie), że należy pamiętać:

„o swoim ekosystemie biznesowym, o swoich pracownikach czy dostawcach w tych ciężkich chwilach. (…) Współpracujmy i pomagajmy sobie nawzajem.”

Wpis spotkał się z bardzo dobrym odbiorem i wieloma komentarzami poparcia. Dzisiaj, po miesiącu epidemii, nadal podpisuję się pod tymi stwierdzeniami. Empatia w biznesie to kluczowy aspekt prowadzenia działalności gospodarczej. Musimy bowiem pamiętać, że epidemia kiedyś minie, a biznes – o ile nasza firma oczywiście nie padnie – będziemy prowadzić nadal. Warto więc dbać o swoich pracowników, współpracowników, dostawców i podwykonawców, którzy często są naszymi znajomymi, przyjaciółmi, mają mężów i żony oraz dzieci.

Pozytywne przykłady

Na szczęście, nie tylko ja tak uważam. To słowa Igora Klaja, Prezes firmy 4F:

Nie zwolnimy nikogo z powodu koronawirusa. Ta obietnica będzie tak długo trwała, dopóki nie ogłosimy upadłości. Nie będziemy ludzi zwalniać, bo to jest szaleństwo, to nieetyczne i niemoralne. Nie tędy droga. Droga jest w solidarności”.

Taka postawa jest godna pochwały. Firma nie traktuje ludzi przedmiotowo, a podmiotowo. Nie są zasobem, a wartością. Dlatego założenie, że „walczymy o nich” dopóki możemy, dopóki nie zagrożony jest byt firmy, nawet kosztem zysków, jest postawą, która powinna być stawiana, jako wzór.

Skoro w czasach wzrostu gospodarczego właściciele (udziałowcy) czerpali pełne zyski z pracy pracowników i działalności firmy, to w kryzysie powinni – moim zdaniem – brać na siebie pełne straty, chroniąc pracowników. To wynika z ryzyka prowadzenia biznesu, czyli tego co jest najbardziej fascynujące w naszym fachu. Należy jednak pamiętać, że to nasze (przedsiębiorców) ryzyko, a nie pracowników (gdyby chcieli je ponosić to zamiast etatu założyliby własne firmy), dlatego to my musimy brać odpowiedzialność za nasz biznes. Oczywiście do momentu, w którym istnieje ryzyko upadku firmy, wtedy zwolnienia – chociaż trudne – są niezbędne i nie można tego negatywnie oceniać.

Ale nie tylko 4F świeci przykładem. Klasę pokazała także:

Grupa Żywiec:

„Aby pomóc właścicielom i pracownikom lokali przetrwać ten dramatyczny czas Grupa Żywiec postanowiła we współpracy z kluczowymi partnerami zaoferować swoim klientom możliwość zwrotu nieotwartych kegów z piwami firmy i zwrócić całość poniesionych przez nich kosztów. Grupa Żywiec szacuje, że przyjmie od pubów, restauracji i barów około 25 tys. beczek piwa o łącznej wartości ponad 5 milionów złotych.

oraz Aldi:

„W związku z zamknięciem w Niemczech wszystkich restauracji z powodu koronawirusa, wiele osób zostało bez pracy – w tym m.in. pracownicy sieci McDonald’s. Z pomocą przyszła marka Aldi, która tymczasowo ich zatrudniła.”


A czy Ty znasz pozytywne przykłady empatii w biznesie? Podziel się z nimi w komentarzu lub napisz do mnie!


2 Replies to “Empatia w biznesie, tego nam teraz trzeba!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.