W dobie wszechobecnego zachwytu innowacjami, wielkimi planami i przełomowymi odkryciami, trudno jest przebić się z przekazem zgoła innym. Co nie oznacza, że Kaizen, czyli przeciwieństwo innowacji, nie jest potrzebne i przydatne w biznesie.

Zacznijmy od podstaw. Kaizen to po japońsku, zmiana na lepsze (jap. Kai – zmiana, Zen – dobrze). To filozofia zarządzania rozwijana i praktykowana w Japonii i Stanach Zjednoczonych, która pod różnymi nazwami i odmianami (np. lean) przyjęła się w wielu przedsiębiorstwach na całym świecie. To jednak też filozofia, którą można stosować w życiu codziennym, prywatnym, np. podczas odchudzania. Czym jest więc to Kaizen?

Podstawowe założenie Kaizen jest bardzo proste. Dokonując jakichkolwiek zmian powinniśmy czynić to małymi krokami. To wynika z biologii naszego mózgu. Małe kroki, nie są postrzegane przez nasz mózg jako zagrożenie, łatwiej więc się do nich adaptujemy. Analogicznie odbierają to pracownicy naszych firm, czy klienci.

Z kultury małych kroków wynika kolejna zasada Kaizen, czyli ciągłe doskonalenie. Zmiany zainicjowane procesem Kaizen nigdy się nie kończą, ciągle dążymy do doskonałości i poprawy poszczególnych procesów. Jeżeli ktoś chce zatrudnić konsultanta do wdrożenia Kaizen w jego firmie, to musi się przygotować na rozczarowanie, bo cała praca zacznie się w momencie, gdy ten ją opuści.

W Kaizen ważni są nie tylko inicjatorzy zmian (właściciel firmy, zarząd), ale zwykli szeregowi pracownicy. Fundamentem tej filozofii jest zobligowanie pracowników do krytycznego obserwowania swoich stanowisk pracy, czy całej firmy i zgłaszania pomysłów na zmiany. Częstokroć te nawet błahe i niewielkie, potrafią bowiem przynieść milionowe oszczędności lub zyski, czy być impulsem do zmiany całych procedur i standardów w korporacji.

Żeby to jednak osiągnąć trzeba „zwolnić”, patrzeć na firmę z poziomu procesów i pracowników a nie tylko wyniku (kwartalnego, czy rocznego). Bo wtedy Kaizen wydaje się za wolne, mało efektywne i nieskuteczne. Małe zmiany i ciągłe doskonalenie to bowiem gwarancja sukcesu nieefektownego i osiąganego po latach.

Książkę rekomenduję każdemu przedsiębiorcy. Daje ona światło na filozofię Kaizen, która ma jedną podstawową zaletę, względem innych strategii zarządzania… Może ją zastosować każdy przedsiębiorca. I to już od teraz, bez specjalnych szkoleń czy wdrożeń i nakładów finansowych. Należy jedynie docenić małe zmiany, skupić się na nich i na tym jaki mają wpływ na całe przedsiębiorstwo. Nie odbędzie się to jednak bez pracowników, którzy powinni być ich kołem zamachowym i źródłem pomysłów.

To może być duża bariera mentalna dla polskich przedsiębiorców, gdzie ego szefa jest tak duże, że nie dopuszcza do siebie myśli, że to pracownicy mogą wiedzieć lepiej jak rozwijać jego firmę. Czas to zmienić!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.