Trudno o lepszą książkę na czas kryzysu niż „Wielcy z wyboru”. Autorzy analizują w niej bowiem co sprawia, iż jedne firmy potrafią przetrwać kryzys, a nawet wyjść z niego wzmocnionymi, a inne nie.

Jednym z autorów książki jest Jim Collins, autor m.in. bestsellerowej książki „Od dobrego do wielkiego”, którą miałem przyjemność zrecenzować. Fani nie będą zawiedzeni, bo „Wielcy z wyboru” to równie ciekawa książka.

Kryzysy postrzegamy jako coś wyjątkowego, ale… tak nie jest. Autorzy słusznie zwracają uwagę, iż są one immanentną cechą naszego życia. Spójrz wstecz 10, czy 20 lat i zobaczysz, że był to czas pełen niepokojów, problemów i zawirowań (nie tylko w biznesie czy gospodarce, ale również w życiu prywatnym). Kryzysy były i będą w przyszłości. To pewne jak prawa fizyki.

W „Wielkich z wyboru”, podobnie jak w książce „Od dobrego do wielkiego” mamy naukową analizę firm w parach (takich jak np. Intel i AMD, Microsoft i Apple, Amgen i Genetech), które działały w podobnych branżach i miały podobne sytuacje w momencie nadejścia kryzysu. Krok po kroku autorzy analizują ich poczynania, błędy i strategie, aby odpowiedzieć na pytanie o przyczyny takich a nie innych rezultatów.

Co ciekawe, nie jest nią np. innowacyjność. Firmy, które analizowali autorzy nie były bardziej innowacyjne od swojej konkurencji (czasem były nawet mniej innowacyjne!). Tłumaczy się to istnieniem tzw. progu innowacyjności, który jest inny w każdej branży (np. wysoki w biotechnologii i niski w transporcie). Jeżeli jakieś firmy przekroczą ten próg, czynnik innowacyjności nie gra już tak dużego znaczenia w ich rozwoju i nie stanowi o przewadze konkurencyjnej.

To co wyróżnia firmy, które sobie radzą z kryzysami to 3 cechy:

Produktywna paranoja – to rodzaj fobii, która pozwala im być przygotowanym na najgorsze. Te firmy (ich liderzy, jak np. Bill Gates) wszędzie widziały zagrożenia. Analizowały wszelkie możliwe scenariusze i przygotowywały się na ich nadejście (np. poprzez zdrowe finanse firmy, ograniczanie zadłużenia i trzymanie gotówki). Były gotowe na kryzys, a przynajmniej lepiej na niego przygotowane od konkurencji. Dzięki temu kryzys, chociaż dla nich też dotkliwy, był okazją do poprawy swojej sytuacji na rynku.

Empiryczna kreatywność – Aby przetrwać kryzys trzeba się zmieniać, a to jest możliwe nie przez analizy i plany a przez… działanie. Dopiero podejmując (małe) ryzyko i sprawdzając swoje koncepcje empirycznie, możemy stwierdzić w którym kierunku iść i jak się rozwijać.

W książce autorzy używają bardzo ciekawej analogii do pocisków i kul armatnich. Te pierwsze należy wystrzeliwać na początku i często, bo nie kosztują dużo, nie są ryzykowne i nie powodują dużych zakłóceń w firmie. Jak okaże się, że dany pocisk trafił celu, dopiero wtedy uderzamy z armaty. Inaczej mówiąc, przed angażowaniem całej firmy w dany projekt, należy go przetestować na części rynku, sprawdzić w działaniu.

Firmy, które analizowali autorzy tak właśnie działały, setki razy strzelając, ponosząc porażki, ucząc się i próbując dalej (strzał, kalibracja, strzał, kalibracja i tak do skutku). W pewnym momencie jedna z setek kul jednak trafia do celu i wtedy można iść za ciosem.

Zewnętrznie wygląda to jak prosty proces, genialne odkrycie, a za kulisami to zwykłe pole bitwy, z tysiącami przestrzelonych pocisków.

Fanatyczna dyscyplina – która przejawia się w niezwykłej spójności działań, standardów i wartości. Krok po kroku, rok po roku. Niezłomnie dążą do swoich celów.Dzięki temu firmy te rozwijały się nieraz mało spektakularnie, ale stabilnie, bez dużych skoków i wielkich spadków (w przeciwieństwie do konkurencji).


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.